biało-na-czarnym

2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


Layout by Zjfk for Layout4you

04.11.2006 :: 19:14 :: Komentuj (0)
Czy łatwo zdobywasz przyjaciół?

Chyba nie potrafisz sobie wyobrazić życia bez przyjaźni. Prawdą jest jednak, że nie przychodzą Ci one zbyt łatwo. Jesteś wiernym przyjacielem, masz obok siebie przyjaciół być może nawet z dzieciństwa. Twoje przyjaźnie trwają latami, potrafisz o nie dbać. Kiedy jednak spotykasz się z nowymi ludźmi, rzadko widzisz w nich ewentualnych nowych przyjaciół. Krąg Twoich przyjaźni jest dosyć zamknięty i nie łatwo się do niego dostać... Także i Tobie nie idzie łatwo zdobywanie nowych przyjaźni, nie masz chyba takiej w sobie potrzeby. Raczej więc przebywać będziesz w dobrze znanym Ci gronie niż zdecydujesz się na nowe spotkania. Kiedy masz się ochotę gdzieś wybrać, to raczej nie będzie to miejsce, którego nie znasz - nie lubisz nowości. Każda nowość także przyjaźń niesie ze sobą ryzyko, a Ty nie lubisz się otwierać przed kimś, kto mógłby Cię w jakiś sposób skrzywdzić.


Statystyki mówią same za siebie. Pochmurno.

10.11.2006 :: 19:39 :: Komentuj (8)
obiecywałam niebo
ale to nieprawda
bo ja cię w piekło powiodę
w czerwień - ból

nie będziemy obchodzić rajskich ogrodów
ani zaglądać przez szpary
jak kwitnie georginia i hiacynt
my - położymy się na ziemi
przed bramą czarciego pałacu

zaszeleścimy anielsko
skrzydłami o pociemniałych zgłoskach
zaśpiewamy piosenkę
o ludzkiej prostej miłości

w promyku latarni
świecącej stamtąd
pocałujemy się w usta
szepniemy sobie - dobranoc
zaśniemy

27.11.2006 :: 18:45 :: Komentuj (3)
Marszczę się, kurczę, nie rozglądam wokół. Wieczorami zasypiam na aparacie którego nadal nie potrafię rozbudzić dawnym blaskiem. Przed oczami przesuwają mi się kilometry elektrycznych wiązań. Zapraszamy na obiadek, przyjdź, a najlepiej zadzwoń i powiedz, że nie możesz.
Szkolny korytarz wydaje się jeszcze bardziej tłoczny niż zwykle. Setki skądśznajomychtwarzy krążą z kąta w kąt wydając z siebie stłumione przez resztę dźwięki. Nikt się nie wychyla, nikt nie protestuje - wszyscy trwamy w bezgłośnym letargu raz na jakiś czas spoglądając na siebie. Oczy wbijamy w ziemię i staramy się unikać cudzych spojrzeń. Obserwatorzy tak mają - mówisz. Nie tylko oni.
Także mgła wdziera się do mojego wnętrza wypełniając je duszącym zapachem. Nie mogę złapać oddechu; wszystko opanowała mlecznobiała cisza. Na bezkresnych polach wokół światła jawi się jej koniec. Pożyjemy, zobaczymy.

30.11.2006 :: 22:50 :: Komentuj (6)
Bolą mnie plecy. To prawie ten sam rodzaj bólu jak uwieranie nadciągniętych ścięgien, stłuczenie kolana czy też zadrapanie nadgarstka. Przez kilkanaście miesięcy nosiłam na plecach więcej, niż mogłam unieść. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy sama siebie obarczyłam niewyobrażalnym ciężarem złożonym z tysięcy maleńkich ukłuć - strachu, wspomnień, duszącego płaczu. Od dwóch dni z uporem maniaka wyrzucam do okolicznych śmietników wszystkie znane mi ślady okresu, w którym przygniatałam się z dnia na dzień większym do ogarnięcia ogromem. Za plecami lądują sterty zapisanego papieru, nigdy nie wysłane listy, strzępy, jakie zostały z maleńkich owoców lasu sowicie okraszonych łzami. Po raz kolejny w ciągu ostatnich tygodni zamykam za sobą kolejne drzwi i staram się biec do przodu z jak najmniejszą liczbą bagażu. Wiele razy zawracałam - za każdym razem prędzej czy później czułam do siebie niechęć i odrazę spowodowaną tym, że nie mam silnej woli i na przekór własnym przekonaniom po raz kolejny topię się w bagnie. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Oczyściłam dysk ze wszystkich muzycznych plików, których tekst choć odrobinę mógłby nakłonić mnie do myślenia o tym, co zostało za zamkniętymi drzwiami. Chcę, żeby ta wolność towarzyszyła mi jak najdłużej. Bez strachu, porzuconych nadziei i niedomówień. Wolna.