biało-na-czarnym
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
Layout by Zjfk for
Layout4you
05.05.2006 :: 14:04 :: Komentuj (7)
Cisza, przyjacielu, rozdziela bardziej niż przestrzeń. Pomiędzy nami wyrosły miesiące złowrogiej ciszy. Ciemniejszej niż ocean, głębszej niż jego skłębione wody. Po oceanie pływają statki, które w pojemnych kajutach przewożą listy, poprzez zachmurzone niebo samoloty przewożą listy zaopatrzone w granatową naklejkę: poczta lotnicza; ale cisza, przyjacielu, nie przynosi słów, cisza zabija nawet myśli.
Na jakiś czas udało mi się zacisnąć zęby, nagle okazało się, że to i tak nie wyszło. Siedzę na parapecie i patrzę na to wszystko tak jak patrzy się w telewizor - nie uczestnicząc w tym co może się tam dziać, ale bardzo pragnąc choć na moment przeniknąć przez szklaną taflę tylko po to, żeby poznać smak spacerującego ciepła.
10.05.2006 :: 15:20 :: Komentuj (4)
Kim jesteś kiedy przechodzisz obok, a ja staram się udawać że cię nie widzę ani nic mnie nie obchodzisz? Kim?
Wiem - drzwiami, które na nowo się otworzyły i zmuszają by patrzeć prosto na nie, zmuszają do bólu.
14.05.2006 :: 18:54 :: Komentuj (3)
"(...) tak wiele dałbym, żeby cię od tego uwolnić - by twoje duże oczy odzyskały dawny blask, świecąc się jak dwa małe płomyki na widok śpiewającego nam deszczu. Tak wiele dałbym, żeby cofnąć czas, nasz czas - zniszczyć ostatni rok, przywrócić dawne dni i wszystkie spędzone z tobą wieczory.
Tak bardzo chciałbym skraść choć odrobinę twojego uśmiechu i rozwiesić go na ścianach swojego pokoju, unicestwić twój ból i twoje łzy - przepraszam cię za to, że nie jestem w stanie tego dokonać dopóki sama mi na to nie pozwolisz.
Tak wiele dałbym, żebyś znowu na mnie spojrzała. (...)"
Stworzyłam swój niewidzialny portret, powiesiłam przed twoimi oczami chowając się gdzieś za nim ze swoim małym światem. Z boku widzę jak bezradnie wyciągasz ręce, jak łamę twój starannie ułożony plan o idealnym życiu.
Nie potrafię powiedzieć prawdy, nie jestem w stanie pokazać że nie ma na co już liczyć. Odrywam od kopert kolejne znaczki, wrzucam listy do szuflady i wieczorami przywołuję do siebie ich treści - tak bardzo mam dosyć.
Kładę się na poduszce ze strachem, że rano znowu obudzi mnie lustro z nadal tym samym okrutnym odbiciem.
18.05.2006 :: 15:54 :: Komentuj (2)
oczekiwanie jest naszą porą
a najlepiej jest czekać na ciebie
tyle wieczorów
zakwitło na roześmianym niebie
Uwielbiam katować się wspomnieniami.
23.05.2006 :: 14:04 :: Komentuj (3)
Siedząc na brzegu okna macham nogami, porywając każdy moment Księcia Życia. Mam ochotę siąść na moich ulubionych torach, na moich letnich rozgrzanych od słońca torach, rzucać kamieniami w dół nasypu, patrzeć na migoczące za drzewami żółte ściany bloków, nasłuchując szeleszczenia pędzących gdzieś owadów.
Skończyć z omdlewającą obłudą, nakrzyczeć na zbyt rzadki deszcz, na skaczącą za szybko chmurę, na swoje odbicie, na swoje koszmarne odbicie wykrzywiające usta na swój widok.
Świerszcze zaczynają szeleścić tak jak latem.
I ciągle chcę więcej.
27.05.2006 :: 13:12 :: Komentuj (0)
Zza żółto-zielonego bloku wyszło słońce. Mrugnęło porozumiewawczo, ogrzało okno i nie pozwoliło dłużej spać.
Słońca mają to do siebie, że w moim życiu pojawiają się na krótkie chwile i zapominają o tym, by co jakiś czas powracać. Mimo to bardzo je kocham i staram się czerpać z nich jak najwięcej i najdłużej.
Muszę wyciągnąć z piwnicy żółty parasol.
---
Zawieszam komentarze - wydają się niebezpiecznie zbyteczne, jeśli komuś ewentualnie zależałoby na wytknięciu mi czegoś/przedstawienia swojego punktu widzenia zapraszam do zaprzyjaźnienia się z moją maupą. Po prostu uwielbiam pisać listy.
28.05.2006 :: 20:03 :: Komentuj (0)
z twarzą przyklejoną do szyby
pod suknią
pod szeleszczącą suknią
jestem wspaniałym elastycznym manekinem
Zakładamy gruby sweter i wychodzimy na wieczorny spacer. Deszcz szumi, cicho skradając się za naszymi plecami. Patrzymy przez chwilę na goniącą nas chmurę, zza której wychyla się złoty księżyc. Patrzymy na ciche okna. Na zamknięte, ciemne okna. Na mijających nas ludzi. Na czarne kałuże. Na schody.
29.05.2006 :: 15:52 :: Komentuj (0)
Odkąd Cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę, to jest bardzo głupie nosić szminkę w kieszeni, gdy ty patrzysz na mnie tak poważnie, jakbyś w moich oczach widział gotycki kościół. A ja nie jestem żadną świątynią, tylko lasem i łąką - drżeniem liści, które garną się do Twoich rąk. Tam z tyłu szumi potok, to jest czas, który ucieka, a Ty pozwalasz mu przepływać przez palce i nie chcesz schwytać czasu. I kiedy Cię żegnam, moje umalowane wargi pozostają nie tknięte, a ja i tak noszę szminkę w kieszeni, odkąd wiem, że masz bardzo piękne usta.